“Nie lubię Mikołaaaaja! Mikołaj jest brzydki!” zawołała Dziewczynka, uciekając w kąt. Mikołaj zrobił na w pół zdziwioną, w pół urażoną minę. Mama poczuła wstyd. 

Czy zdarzyło Ci się to kiedyś? A może zdarzyło się, że pod choinką Twoje dziecko “wybrzydzało” i zrobiło dziką awanturę, że nieeee to chciałoooo? Jeśli nie, to znaczy, że akurat w tych sytuacjach jest dobrze wyregulowane. Albo ma dość mocną samokontrolę (czyli ma na nią zasoby, więc jest dobrze wyregulowane). 

Aż tak dramatycznie u nas nie było, ale pamiętam dawno dawno temu swoje zaskoczenie, że wizyta Mikołaja w przedszkolu budzi… lęk mojej córki. Przecież to taka atrakcja.

Wtedy nie pytałam dlaczego. Po prostu przyjęłam do wiadomości, że tak jest. Że nie wszystkie dzieci cieszą się z prezentów i Mikołaja w przedszkolu. 

Teraz, patrząc z perspektywy Self-Reg, rozumiem nieco więcej. Patrząc przez pryzmat pobudzenia i zasobów energii, a także stresorów, które wyczerpują te zasoby, widzę, że dla niektórych dzieci (być może tych wrażliwszych, mocniej reaktywnych na stres) takie imprezy przedszkolne mogą być trudne. Podczas wizyty Mikołaja w przedszkolu dziecko może doświadczać całej masy emocji, odczuć i wrażeń, które mocno przeciążają jego/jej układ nerwowy i mogą wywołać zachowania przez nas uznawane za niezbyt społeczne. Niemiłe słowa, foch, bicie innych dzieci, ucieczka, wycofanie, oszołomienie i stan zamrożenia – to tylko niektóre z nich.  

Ale jakie stresory? Przecież wizyta Mikołaja jest fajna – przynosi prezenty, dużo się dzieje.

Właśnie, dużo się dzieje.

  1. W obszarze biologicznym – chociażby nadmiar bodźców (kolorowa choinka, większy niż zazwyczaj hałas, bo trzeba śpiewać piosenki, słychać podniesione głosy podekscytowanych innych dzieci). I być może też cukier – słodki poczęstunek wbrew pozorom może być tzw. ukrytym stresorem – szybko podnosi poziom glukozy, a potem ten poziom szybko spada (tzw. huśtawka glukozowa, która ma wpływ także na układ nerwowy i mózg). 
  2. W obszarze emocji – także te “pozytywne” emocje, jak zaciekawienie, ekscytacja, oczekiwanie na prezent zabierają sporo energii. Dzień mógł być ekstremalnie fajny, ale pod koniec histeria bo… energii brak, a napięcie i pobudzenie jeszcze wysokie.
  3. W obszarze poznawczym – dzieje się coś nowego, czego być może niektóre dzieci “nie ogarniają”. Jest nieprzewidywalnie, na fotelu siedzi jakiś dziwnie patrzący pan i każe mówić wierszyki albo śpiewać piosenki, więc trzeba się mocno skupić, żeby sobie coś przypomnieć. Wysiłek poznawczy to duży pobór energii. 
  4. W obszarze społecznym – nowa sytuacja, więc pojawiają się nowe oczekiwania, trzeba się zachować “jakoś”, panie czegoś wymagają, Mikołaj ma dziwnie groźną minę i tubalny głos, więc niektóre dzieci mogą odczytać te sygnały społeczne jako “zagrożenie”. Dla niektórych dzieci to może być przytłaczające. 
  5. W obszarze prospołecznym – emocje innych dzieci, wychowawczyń (być może chcą żeby wszystko dobrze wyszło i też są przeciążone tym wszystkim), być może też emocje rodziców, którzy także lekko niepokoją się, czy aby nasze dziecko się dobrze zachowa.

I pewnie jeszcze wiele stresorów, o których nawet bym nie pomyślała. Też tych w tle. A czy Ty zauważasz jeszcze jakieś stresory związane z tą sytuacją? Jakie sygnały mogą świadczyć o zbyt wysokim pobudzeniu Twojego dziecka i zużytych zasobach energii?

Więc co? Nie robić takich imprez? Nie wiem. Osobiście nie przepadam za takimi intensywnymi doznaniami, hałasem i całym tym podnieceniem mikołajowym. Wolałabym, żeby dzieci były uczone wzajemnej empatii, życzliwości, dawania sobie nawzajem, a tego typu eventy wydają mi się sztuczne i niewiele mające wspólnego z rozwojem prospołecznym. Ale być może dla dzieci są rozwojowe. Jesteśmy różni. To, że ja nie lubię, nie znaczy, że coś nie jest ok. Natomiast na pewno warto popatrzeć na dziecko, które nie lubi Mikołaja, łagodnym wzrokiem i ze zrozumieniem. Z punktu widzenia wychowawczyń, warto wziąć pod uwagę przeróżne potrzeby sensoryczne, emocjonalne i poznawcze dzieci. Być może poszukać sposobów, by regulować pobudzenie i redukować przeciążenie stresem w trakcie tej imprezy. A Mikołajowi warto wyjaśnić, że “chyba ją/go to trochę przytłoczyło, tyle się dzieje” – w ten sposób zredukujemy stres i jemu, i być może dziecku, które usłyszy wyjaśnienie inne niż “ależ jesteś nieuprzejmy”. Warto pomóc dziecku się wyregulować, zabierając je w cichsze miejsce, obniżając ton głosu, spowalniając gesty i łagodząc spojrzenie. Dając przestrzeń na emocje. Kiedy już zobaczysz, że odzyskujecie kontakt, być może warto też pomóc dziecku nazwać to, co się stało. Nazwać emocje, uczucia w ciele. Wykorzystać tę chwilę, by nauczyć dziecko samoregulacji.