Jestem trenerką, przedsiębiorczynią, mamą trójki dzieci. Moje życie składa się z żonglowania obowiązkami, kontaktów z różnymi ludźmi, pokazywania świata dzieciom.
Umówmy się, jest to praca na 3 etaty.

Ostatnio stałam w piekarni, w dość długiej kolejce. Wracałam z przychodni, bo całe moje stado było chore, kilka chwil wcześniej wykupiłam całą siatkę leków z recept, dzięki czemu mój portfel odetchnął niczym strongman zrzucający z siebie oponę od TIR-a.
To dość specyficzna piekarnia, nad której wejściem wisi szyld popularnej w Warszawie sieci, sprzedawczynie nie spieszą się z obsługą i traktują klientów zgodnie z dawnymi standardami, a poprzez dawne, rozumiem lata 70 i 80 XX wieku, gdy pani stojąca za ladą była prawdziwą Panią na włościach, dawczynią życia i sędzią.

Gdy doczekałam się na swoją kolej odbył się, znany zapewne wielu z Was, dialog:

-Dzień dobry, poproszę 8 rogalików z budyniem.

(Sklepikarka pakuje zupełnie coś innego)

-Przepraszam, ale prosiłam o te duże rogaliki z budyniem, z lukrem na wierzchu.

-Ale one są ciężkie!

No właśnie. Są ciężkie. Te kilka słów obróciło mój pozorny spokój w perzynę i wysyczałam:

-Co pani chce przez to powiedzieć?

-No są drogie i ciężkie, a liczymy je na kilogramy.

-Rozumiem, że odmawia pani sprzedaży i mam skontaktować się z pani bezpośrednim przełożonym, a może od razu złożyć skargę w centrali firmy?

Jak łatwo się domyślić pozostała część transakcji przebiegała w grobowej atmosferze. Wyszłam ze sklepu zła, poirytowana, czerwona na twarzy, a przecież nic właściwie się nie stało!

Klapnęłam ciężko w aucie i powoli wciągnęłam i wypuściłam powietrze. Ponieważ samoregulacja jest dla mnie tak naturalna, jak oddychanie, od razu weszłam na ścieżkę 5 kroków Self-Reg.

1.Przeformułuj.

Dlaczego teraz? Co takiego stało się, że weszłam w tryb walki? Zaczynam spokojnie, ale sprawnie analizować kilka ostatnich godzin, skanuję ciało. Widzę siebie włożoną w mój dzień – opłacanie rachunków, pilna i nieplanowana wizyta w przychodni, dodatkowy wydatek w postaci leków dla całej mojej gromadki i ja sama z lekkim katarem.

2. Rozpoznaj stresory

Standardowo zaczynam w obszarze biologicznym, nie przespałam jednej pełnej nocy od kilku lat, więc zdecydowanie brakuje mi snu, ponadto nie tylko moje dzieci są chore – ja też niezbyt uroczo pociągam nosem, zaczyna się ból zatok i mięśni. W obszarze emocji widzę lęk, o zdrowie, o sprawy codziennie, dużo irytacji i nerwów. Obszar poznawczy to sporo krytycznych myśli na własny temat i widzę już, że sklepikarka, nawet jeśli miała dobre intencje, to przypadkowo dotknęła mojego wewnętrznego krytyka. “Czy wyglądam jakby nie było mnie stać na głupie rogaliki? W tej kurtce czuję się jak lump. Moje włosy są tragiczne i nie powinnam wychodzić z domu bez makijażu. Nic dziwnego, że zostałam tak potraktowana, należało mi się” – szepcze mój własny głos w głowie. Trafiła nieświadomie w samo sedno, a jednocześnie w czas dużego napięcia i bardzo niską energię.

3.Zredukuj stres

Zaczęłam się zastanawiać co mogę dla siebie zrobić tu i teraz, żeby choć odrobinę odzyskać równowagę? Jak zmniejszyć to przykre wrażenie?  W pierwszej kolejności włączyłam ulubioną piosenkę, taką ukochaną, która zawsze pomaga, gdy napięcie daje się we znaki. Zrobiłam kilka ćwiczeń oddechowych, dotleniłam swój mózg. 

4.Refleksja

Ta sytuacja pokazała mi, jak wiele jeszcze muszę zrobić dla siebie w kwestii samoregulacji. Wiem co na mnie działa kojąco, ale chciałabym poszukać głębiej i nauczyć się łagodniej reagować.

5.Regeneruj zasoby

Mam długoterminowy plan na odzyskanie równowagi, naładowanie baterii. Nie obciążam się jednak tym dodatkowo i mam w zanadrzu kilka metod na szybkie “nalanie płynu do kubeczka”.

Czy gdybym była wypoczęta i pewna siebie, tego jak wyglądam i tego, jakie wartości sobą reprezentuję, czy słowa pani z piekarni dotknęłyby mnie tak mocno i wywołały taką reakcję? Na pewno nie. Puściłabym ją mimo uszu, lub obróciła w żart.

Self-Reg daje mi świadomość moich reakcji, mojego zachowania i źródeł ich pochodzenia. Pozwala spojrzeć łagodniej na siebie, moją rodzinę, ludzi, z którymi spotykam się w pracy.

A przy okazji pozwala mi, z czystym sumieniem, zmienić piekarnię ;).